Agnieszka Zakrzewicz: Bardzo to ładna bójka domowa, w której wnuczków nasyła się na babcie

26 stycznia 2016 | 17:52

onr

Publikujemy za: Studio Opinii

W sobotę 23 stycznia 2016 r., ukazał się na Facebooku post Pani Zofii, która jechała na manifestację KOD-u, ale na nią nie dojechała, gdyż się stało to:

Jestem maksymalnie wściekła. Jechałam na manifestację (Warszawa) z Ochoty. Przy ul. Bitwy Warszawskiej wsiadłam do tramwaju nr 9. Jakiś sympatyczny chłopak (na oko koło 20) ustąpił mi miejsca (co w tramwajach nie jest codziennością). No cud, wspaniała młodzież. Przy placu Narutowicza chłopczyk z uśmiechem zerwał mi z głowy czapkę (ze znaczkiem KOD) i ze słowami „babuniu masz swój KOD” wysiadł z tramwaju i puścił się biegiem w kierunku pomnika Narutowicza. W tramwaju grobowa cisza. Wysiadając z tramwaju na następnym przystanku ogłosiłam pasażerom, że to nie był mój wnuczek, albo ja czegoś nie pamiętam. Ludzie się roześmieli, ja wróciłam do domu. Łzy ciurkiem mi płyną. Czuję się jak zgwałcona. Życzę Wam wszystkim wspaniałej atmosfery na manifestacji i mam nadzieję zjawić się na następnej. A znaczka mi szkoda jak licho. Dobrze, że mam kocicę, która siedzi mi na kolanach i od czasu do czasu zlizuje słoną wodę lecącą mi z oczu.

Szanowna Pani Zofio, nie wiem czy będzie mogła Pani przeczytać moje słowa – mam taką nadzieję – niestety nie mam z Panią kontaktu, aby napisać bezpośrednio.

W rzeczywistości chciałam skierować je do wszystkich osób starszych, które biorą udział w ostatnich manifestacjach w obronie demokracji i naszej wolności, i którym powinniśmy podziękować, bo dają nam ogromnie ważną lekcję historii.

Jest mi niezwykle przykro z powodu tego, co się Pani wydarzyło – nie tylko dlatego, że jakiś młody, arogancki chłystek dopuścił się podstępem tak chamskiego i śmiesznego czynu, ale przede wszystkim dlatego, że stało się to przy całkowitej obojętności innych osób, które jechały w tramwaju.

Również ja byłam na manifestacji KOD-u w Łodzi i uderzyły mnie dwie rzeczy. Po pierwsze, że w większości brały w niej udział dwa pokolenia starsze ode mnie. Po drugie, że w tym ogromnym tłumie pojawiło się nagle kilkunastu charakterystycznie ubranych i ogolonych chłopców, którzy niewybrednymi hasłami próbowali ją zakłócić. Zostali szybko odprowadzeni przez siły porządkowe KOD-u i policję.

Nie jest prawdą, że manifestować wyszły „panie w norkach”.

Ja wśród tłumu stojącego na mrozie widziałam po raz pierwszy ludzi w podeszłym wieku, osoby wyraźnie schorowane, czasami z laską. Byli ubrani zwyczajnie, ale przyzwoicie – tak jak w Polsce ubierają się normalni ludzie.

Bo to właśnie PRZYZWOITOŚĆ dziś wychodzi na ulice.

Tym, którzy decydują się brać udział w demonstracjach, nie trzeba tłumaczyć dlaczego należy bronić demokracji (która weszła w zakręt autorytarny), wolności słowa, konstytucji, trójpodziału władzy i wolności osobistych. Te dwa pokolenia, które to robią, przeżyły komunizm – pamiętają 1956 i 1968, budowę i upadek Muru Berlińskiego. To głównie pokolenie Solidarności, ale niektórzy przeżyli również wojnę.

Wielu z popierających dziś KOD było w okresie komunizmu dysydentami politycznymi. Na manifestacjach Komitetu Obrony Demokracji pojawili się AK-owcy i członkowie Szarych Szeregów. Ja osobiście tych czasów nie znam. Jestem z pokolenia dzieci, które 13 grudnia 1981 r. nie oglądały Teleranka.

Aby uderzyć w sympatyków i działaczy KOD-u użyto różnych argumentów: „gorszy sort Polaków mający gen zdrady”, „zdrajcy narodu”, „donosiciele”, „skarżypytki”, „Targowica”, „emerytowani ubecy”, „resortowe dzieci”, „świnie oderwane od koryta”, „rewolucja burżuazyjna”, „lewackie robactwo”, „demonstranci w norkach”, „weterani SA i SS przeciwko antysemityzmowi”…

Poziom tych epitetów mówi sam za siebie i nie wymaga komentarza. Mówi jednak również wiele o nienawiści i przemocy, która siedzi pod skórą naszego społeczeństwa, niczym obrzydliwy ropniak, gotowy lada moment pęknąć.

Ma rację Maciej Maleńczuk w swoim liście otwartym skierowanym do Polaków, że „grozi nam nie wojna lecz BÓJKA DOMOWA” i że „Staniemy się świadkami wprowadzonej w czyn metody divide et impera – podziel i rządź. Podzieleni zostaniemy następująco: „My Naród – Oni w roli rozjemcy”.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że po jednej stronie będą stały babcie w czapkach z naklejką KOD i dziadkowie o laskach, a po drugiej młodzi, ogoleni chłopcy rzucający jajkami i kulami śniegu. A wszystko to przy pełnej obojętności reszty społeczeństwa, które woli się nie mieszać, żeby nie oberwać.

Owszem, pytanie: „Dlaczego na demonstracjach KOD-u nie ma młodzieży?” – jest bardzo ważnym pytaniem.

Jednak jeszcze ważniejszym pytaniem jest to: „Dlaczego w Polsce wyrosło pokolenie młodych ludzi gotowych i chętnych do bójki domowej?”.

Kto ich do tego przygotował, kto zachęca i daje przyzwolenie moralne oraz polityczne? Bardzo ładna to bójka domowa, w której wnuczków nasyła się na babcie. Gdzie są rodzice? Gdzie są matki, a przede wszystkim ojcowie, którzy wychowali taką młodzież? Gdzie bracia i siostry?

Coś się w tej Polsce bardzo niedobrego stało i zawiniliśmy w tym wszyscy.

Przez 25 lat zaniedbaliśmy wychowanie obywatelskie, nie odrobiliśmy lekcji z demokracji, człowieczeństwa i solidarności. Teraz historia odsyła nas na ciężkie korepetycje.

Polacy mają obyczaj bardzo źle myśleć i mówić o sobie nawzajem. Tymczasem inni postrzegają nas jako naród pracowity, odważny, gotów do poświęceń, a przede wszystkim najbardziej demokratyczny w Europie Wschodniej. Jedyne państwo w Bloku Wschodnim, w którym mogła powstać Solidarność i przeprowadzić je od komunizmu do demokracji bez rozlewu krwi.

My nie potrafimy tego docenić, ale na świecie wciąż postrzega się ten przełom jako „rewolucję pacyfistyczną” w duchu Gandhiego i daje się ją za przykład. Za to Lech Wałęsa otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla.

Teraz próbuje się ten mit zniszczyć, zbezcześcić, odebrać Polakom Solidarność, wykorzenić demokrację i pokój, a na ich miejsce zasiać ziarno podziałów, podłości, dyskryminacji, słownej i fizycznej przemocy. Polska ma piękną flagę – biało-czerwoną, która jest symbolem zjednoczenia oraz wspólnoty. Nie może być Polski tylko białej lub tylko czerwonej. Polska wolna i demokratyczna będzie zawsze biało-czerwona. Kto tego nie rozumnie, przegra z historią.

Wyrazy szacunku i podziękowania

Agnieszka Zakrzewicz

Źródło: Studio Opinii

Facebooktwittergoogle_plusmail