Amok zwycięzców

7 stycznia 2016 | 09:36

Fot. Adam Stępień/ Agencja Gazeta

Fot. Adam Stępień/ Agencja Gazeta


MOTTO
: Z czego się śmiejecie? Sami z siebie się śmiejecie!

Mikołaj Gogol

Rewizor


W początkach XVI wieku, w okresie najazdu hiszpańskich konkwistadorów na ludy Ameryki Południowej, wraz z zaciężnymi udało się wielu zakonników, wśród nich ojciec Bartolome de Las Casas. Po latach opisał on działania zwycięzców – hiszpańskich okrutników w pracy pt. „Krótka relacja o wyniszczeniu Indian”, a następnie przedłożył ją dworowi królewskiemu. Dzięki niemu ulżono – choć niewiele – ludom tej części świata uznając ich za ludzi, a nie podludzi…

AMOK ZWYCIĘZCÓW?

I stało się… W pierwszym piętnastoleciu XXI wieku lud homo pisoviensis opanował ziemie leżące między Bugiem, Odrą i Nysą. Żyjąc w poczuciu misji i błogości absolutnych zwycięzców, nowi władcy postanowili przekształcić kraj zdobyty i tubylców na miarę swojej wiedzy o współczesności – odezwał się w nich duch konkwisty: propagotio – rozszerzajcie swoją ideę. Mówili: przyszliśmy „naprawić po was”. I zaczęli…

Używam tu nietypowego nazewnictwa i języka, jak na ocenę tego, co się w Polsce stało po podwójnym zwycięstwie PiS – z jednej strony w wyborach powszechnych 25 października 2015 roku, i wcześniejszym wyborze Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich.

Owa „naprawa” czyniona jest w pośpiechu, w lęku, że „tubylcy” skrzykną się i odbiją… Triumfalizm homo pisoviensis, który opanował zwycięzców, jest trudny do opisania. Ciśnie się na usta jedynie słowo: AMOK! Wystarczy oglądać przekaz telewizyjny z sali sejmowej podczas transmisji obrad, jakiejkolwiek ustawy i dyskusji wokół niej. Szokują prymitywne zachowania pisowskich prowadzących obrady, np. wyciągniętego z niebytu pana Kuchcińskiego, jak tresuje posłanki i posłów.

Ów „pochód” homo pisoviensis odbywa się głównie nocami. Ziewając – lub jak pokazywały telewizje – radośnie chichocząc, nowe porządki ustanawia się błyskawicznie. W Sejmie i Senacie. Przy okazji niszcząc wszystko… co było. Nowe ustawy trafiają równie błyskawicznie na biurko prezydenta w Pałacu Namiestnikowskim na Krakowskim Przedmieściu.

Ten bezzwłocznie i z rozmachem stawia swoją pieczęć. Tak już się stało z kilkoma ustawami, np. o Trybunale Konstytucyjnym. Jeno ostatnia ustawa o mediach publicznych przyssała się do biurka prezydenckiego – jak na razie – bez podpisu. A mówią o niej: likwidująca media publiczne.

Jako stary żurnalista, wieloletni wykładowca uniwersytecki i równie wieloletni badacz świata mediów, człowiek, który starał się za McLuhanem „zrozumieć media”, niestety, muszę się z tą konstatacją zgodzić! – Opracowana przez speców pisowskich bez zaczerpnięcia opinii ludzi mądrzejszych ze środowiska dziennikarskiego, wysłuchania kompetentnych naukowców, stała się gniotem, właśnie likwidującym media publiczne! I o to tu chodzi: powstaną narodowe z kropidłem!

Słowem – ów bubel prawny zatwierdzony przez senat nad ranem przed nowym rokiem. Siedziałem przed telewizorem do końca – i myślałem, że tylko marszałek Sejmu jest niedoścignionym wirtuozem w przepuszczaniu bubli prawnych. Pomyliłem się: pan Karczewski, marszałek Senatu, jest równie wytrawnym graczem: czapki z głów! „Dzieło” wylądowało w trybie pilnym (niezwłocznie) na biurku prezydenta! Należy sądzić, że prezydent wyszusowawszy się na nartach, podpisze go niebawem…

*

Dla potomności warto odnotować kilka znaczących epizodów z działań zwycięzców:

O 0.15 odbyło się ślubowanie (zaprzysiężenie) w Pałacu Prezydenckim czterech sędziów – nieprawnie wybranych – do Trybunału Konstytucyjnego. „Tubylcom” wybranym wcześniej przez posłów poprzedniej kadencji, „pan prezydent wszystkich Polaków”, na zasadzie ius caduco nie dał tej szansy… Nie zaprzysiągł.

*

Wygłodzony władzy Jarosław Kaczyński „przejął władztwo” nad Polakami 25 października 2015 roku. Najpierw, po wcześniejszych wyborach – ustanowił Polsce podległego mu prezydenta, któremu z hukiem wręczono „patent” w pałacu króla Jana III Sobieskiego w Wilanowie. Andrzej Duda prosto z „Dudabusu” przeniósł się na Krakowskie Przedmieście do Pałacu Namiestnikowskiego. I od razu ułaskawił pana Mariusza Kamińskiego, skazanego w I instancji za wyczyny w poprzednich rządach braci Kaczyńskich (wyrok nieuprawomocniony…). A więc MK – według prawa – był niewinny!

Za panem Kamińskim, który został nadzorcą służb specjalnych, „do wojska został wcielony” Antoni Macierewicz, jako minister ON, tropiciel „zamachowców” na prezydenta Lecha Kaczyńskiego i innych niewinnych ludzi w Smoleńsku kwietniu 2010 roku. Zapowiadają się niezłe „manewry”.

I przede wszystkim: do „Pałacu Sprawiedliwości” w Ujazdowskich powrócił ulubieniec Temidy, pan Zbyszek Ziobro. Rodzina Barbary Blidy oskarża go nadal za śmierć śląskiej posłanki…

 

*

Z okazji 24. rocznicy imperium medialnego ojca Rydzyka, 5 grudnia 2015 roku, „naczelnik” (tak mówią już o Jarosławie na Nowogrodzkiej, a nie prezes; naczelnik – to brzmi jak Piłsudski), zjechawszy z dworem do Torunia, oddał Państwo Polskie w lenno „monarsze” Tadeuszowi, mówiąc: „Bez Ciebie ojcze dyrektorze nie byłoby tego zwycięstwa”. „Zwycięstwa ludzi, którzy służą Polsce!”. Zwycięstwa PiS-u, rzecz jasna! Wszystkie „niepokorne” media – prawicowe – odnotowały ten akt wiernopoddańczy z radością. Cieszyli się również bracia Karnowscy…

*

Do ojca Rydzyka wraz z Jarosławem zjechali także jego wierni dworzanie: Antoni Macierewicz, Zbigniew Ziobro, Joachim Brudziński, Stanisław Karczewski, Krystyna Pawłowicz – ongiś buntowniczka i secesjonistka na Wydziale Prawa UW, wbrew stanowisku Rektoratu UW nawoływała do lustracji kadry uniwersyteckiej, dziś „pierwsza dama” PiS w Sejmie, wiernopoddańczy od zawsze Mariusz Błaszczak, Jan Szyszko, minister środowiska, co to chciał zniszczyć unikalne zjawisko przyrodnicze – Dolinę Rozpudy, Krzysztof Jurgiel – i oczywiście: Stanisław Piotrowicz, były prokurator, dziś PiS-owski orator sejmowy.

*

Zgodnie z koncepcją PiS o „przebudowie Polski”, następuje już dewastacja prawa w Polsce. Pod pisowski młot parowy (tzw. babę do kruszenia murów) idą: sfera praw i przepisów, kontakty unijne, Trybunał Konstytucyjny, media elektroniczne – telewizja publiczna i radio. A kiedy Internet?

Na początek próbowano rozprawić się z flagą unijną – symbolem jedności Europy, która to według nowo – starej gwiazdy PiS, pani Krystyny Pawłowicz jest szmatą. Na kilka dni zniknęła więc z prezydenckiej sali konferencyjnej – nowe miejsce znalazła w szatni. Zniknęła również z konferencji u pani premier (nowej, oczywiście!) Dziś więdną w zmniejszonej liczbie, chyba pod wpływem opinii mediów.

*

Dewastacja mediów publicznych to dziś dzieło wybitnego „prawnika” pana Czabańskiego, który przygotował ustawę. Temu „specjaliście” udało się już utopić przed laty niezwykle popularną w Polsce Ludowej popołudniówkę – Express Wieczorny, która już w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku miała na dobę 5 wydań, zaś w okresach świątecznych nakład tego fenomenu edytorskiego – wówczas w Polsce – osiągał w druku do miliona egzemplarzy dziennie…

Po Expressie Wieczornym i jego drukarni pozostały tylko dobre wspomnienia, opisy prasoznawców. Drukarnia na Nowogrodzkiej przeszła ze wszystkimi dobrami, tak jak EW, w godne dłonie BRACI K.

HENRYK KAZIMIERZ ZAGAŃCZYK

Czemu smiejoties​’? Nad soboju smiejoties!
(Z czego się śmiejecie? Sami z siebie się śmiejecie!)
Mikolaj Gogol, Rewizor

 

POST SCRIPTUM

Wszem i wobec wiadomym się czyni, iż 7 stycznia Roku Pańskiego 2016, pan „prezydent wszystkich Polaków”, Andrzej Duda, złożył swój cenny podpis pod tzw. ”małą ustawą medialną”. Tego też dnia – 7 stycznia! – została opublikowana w Dzienniku Ustaw. Od 8 stycznia wchodzą w życie postanowienia tam zawarte; tracą zatem moc dotychczasowe postanowienia dotyczące Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, TVP, PR.

HKZ

Facebooktwittergoogle_plusmail