Podkomisja smoleńska rozpoczyna badania…

7 lutego 2016 | 10:54

dobrojewo_katastrofa_smolenska_1

Foto: Wikipedia

W czwartek, 4 lutego br. o godz. 12.30 minister obrony narodowej, Antoni Macierewicz, podpisał „Rozporządzenie w sprawie organizacji oraz działania Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego” (KBWLLP). Jednocześnie minister podjął dwie inne decyzje: pierwszą powołującą podkomisję, której zadaniem będzie wznowienie badania katastrofy smoleńskiej. Druga ma określającą skład tej podkomisji.

Podpisaniom dokumentów nadano niezwykle uroczystą formę, bo w obecności części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej i notabli rządowo-pisowskich.

Przygotowany przez MON projekt zmiany rozporządzenia w sprawie organizacji oraz działania Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego (KBWLLP) przewiduje, że minister obrony narodowej będzie mógł wznowić badanie wypadku lub incydentu lotniczego, „gdy zostaną ujawnione nowe okoliczności lub dowody mogące mieć istotny wpływ na ich przyczyny”.

Do tej pory o wznowieniu badania wypadku lub incydentu lotniczego, gdy zostaną ujawnione nowe okoliczności lub dowody istotne dla sprawy, decydował przewodniczący KBWLLP. Zgodnie z rozporządzeniem był nim zawsze szef Inspektoratu MON ds. Bezpieczeństwa Lotów. To ostatnie również ma się zmienić – szefa komisji będzie powoływał teraz minister obrony!

W projekcie zaproponowano, by szef MON mógł powołać podkomisję do ponownego zbadania wypadku lub incydentu. Przy czym w skład podkomisji mogą wchodzić jedynie członkowie KBWLLP, natomiast raport z prac podkomisji przedstawiany będzie ministrowi obrony.

Skład KBWLLP będzie mógł być szerszy – zamiast maksymalnie 30 członków, będzie mogła liczyć 60. W razie konieczności szef MON, w porozumieniu z szefem MSWiA, będzie uprawniony do rozszerzenia składu komisji o osoby niezbędne do przeprowadzenia czynności badawczych. Inna zmiana to możliwość włączenia do zespołu badawczego nie tylko członków tej komisji, ale i w razie potrzeby innych osób niezbędnych do przeprowadzenia czynności badawczych.

W połowie listopada 2015 r., tuż po objęciu urzędu ministra obrony narodowej, Antoni Macierewicz, który wcześniej stał na czele smoleńskiego zespołu parlamentarnego, powiedział PAP, że konieczne jest wznowienie prac KBWLLP w sprawie katastrofy smoleńskiej i „uwzględnienie podczas nowych badań dorobku zespołu parlamentarnego i niezależnych naukowców oraz uwzględnienie ich osobiście jako członków tej komisji”.

Katastrofę smoleńską badała w latach 2010-11 KBWLLP, którą kierował ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller. W przedstawionym w lipcu 2011 r. raporcie komisja Millera ustaliła, że przyczyną katastrofy było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, czego konsekwencją było zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji Tu-154M. Komisja podkreśla, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu.

Śledztwo w sprawie przyczyn katastrofy nadal prowadzi Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie; jest ono przedłużone do 10 kwietnia 2016 r.

*

Obecny szef MON od lipca 2010 r. kierował zespołem parlamentarnym ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy samolotu Tu-154 w Smoleńsku. Ostatni, opublikowany w kwietniu 2015 r. raport zespołu zawierał tezę, że prawdopodobną przyczyną katastrofy była seria wybuchów m. in. na lewym skrzydle, w kadłubie i prezydenckiej salonce.

Nieco wcześniej Macierewicz mówił, że sprawie katastrofy wciąż jest więcej pytań niż odpowiedzi. „Za tę tragedię w pełni odpowiedzialny jest rząd, na czele którego stoi pan Władimir Władimirowicz Putin” – przekonywał Macierewicz w marcu 2015 r. w Parlamencie Europejskim w Brukseli. Jak mówił wówczas, „to, co się zdarzyło nad Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r., nie było wypadkiem, nie było też spowodowane błędami bądź złą wolą pilotów”, lecz „była to akcja przygotowana przez długi czas”.

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem zginęli wszyscy pasażerowie i członkowie załogi – 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka. Polska delegacja udawała się na uroczystości z okazji 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.

 

Źródło: www.kurier. pap.pl, 3.2,2016 r

*

Będą wybuchy, będą igrzyska. Będzie dalszy podział narodu!

Pan dr inżynier Wacław Berczyński powołany został 4 lutego 2016 roku przez ministra obrony narodowej na szefa podkomisji w Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego. Niebawem wraz ze swoim licznym zespołem przystąpi do „wyjaśnienia” przyczyn zagłady 96 osób 10 kwietnia 2010 roku (w języku ludu PiS i pana Macierewicza – POLEGŁYCH), a znajdujących się na pokładzie samolotu rządowego tupolewa.

Jako człowiek obeznany w tematyce wojskowej i oczytany w słownikach języka polskiego, zawsze byłem przekonany, że termin „polec” (a w starszych wydaniach słowników, na przykład Maurycego Olgerbranda z 1861 roku: poledz), jest związany z działaniami bojowymi, z wojną: polec na polu chwały!
Choćby w wydanym przed druga wojną światową Słowniku Ilustrowanym Języka Polskiego Michała Arcta: poległy to ten, który padł w boju! Tak też w jednym z nowszych wydań słownikowych, bo w dwutomowym wydaniu pod nazwą SŁOWNIK WSPÓŁCZESNEGO JĘZYKA POLSKIEGO, edytowanego w 1998 roku, wyraz polec, to zginąć na wojnie, w czasie jakiejś bitwy. O żołnierzach własnego narodu. Na polu chwały poległ kwiat polskiej młodzieży…

To słownikowe wyrazy. Użycie tego terminu na określenie śmierci tylu osób, spowodowanej brakiem wyobraźni decydentów (nie pilotów), którzy nie podjęli stosownej decyzji na czas o odejściu samolotu „na drugi krąg”. Dramat tej zbiorowej śmierci przeżywałem wtedy – tak jak i spora cześć narodu – boleśnie. Pisząc dziś to, jestem tak jak wtedy – 10 kwietnia 2010 roku! – nadal wstrząśnięty.

Przychodzenie tłumnie gawiedzi, i tzw. politycznych żałobników na Krakowskie Przedmieście przed Pałac Prezydencki w okresie tzw. miesięcznic, pod pozorem oddania hołdu, jest profanacją pamięci ludzi zacnych, którzy zginęli wtedy. Sporo Polaków i Polek miało wśród nich znajomych, przyjaciół.
Kto ten haniebny proceder rozpoczął? Kto kontynuuje ten barbarzyński obyczaj? – Może to wreszcie dotrze do animatorów do tych politycznych „żałobników”, że to niehumanitarne obrzędy. – Czy zaprzestaną zwoływania tłumów pod Pałac po wyjściu prosto z kościoła! Nie oni…

Teraz znów, my naród, będziemy przeżywali traumę, na zamówieni, a właściwie będziemy spijali sączący się jad nienawiści do innych. – Pod pozorem dochodzenia do prawdy!

Henryk Zagańczyk

Facebooktwittergoogle_plusmail