Premier/ka/ z „szydłobusa” w drodze…

10 września 2015 | 11:09

Foto: Marcin Obara /PAP

Foto: Marcin Obara /PAP

Formacja PiS zakochana jest w tytułomanii. Jak tylko pada np. imię Jarosław, to tylko w formie „premier Jarosław Kaczyński”! Premier! To hasło wywoławcze wszystkich pisowskich propagandystów. Nic dziwnego, jeśli przodują wśród tego legionu tacy giganci propagandy, jak Mariusz Błaszczak czy Marcin Mastalerek. Głoszą je niemal codziennie za pośrednictwem usłużnych stacji TVN 24, TVP Info. Poczciwy polski lud to kupuje, chociaż Jarosław Kaczyński był bardzo krótko premierem rządu polskiego (po „zdetronizowaniu” Kazimierza Marcinkiewicza), od 14 lipca 2006 do 16 listopada 2007 roku.

Formacja Jarosława K. zdążyła wywołać w polskim życiu wiele smutku. Przypomnijmy najtragiczniejsze wydarzenia z okresu rządów PiS, które do dziś tkwią boleśnie w pamięci wielu Polek i Polaków, a zaistniały w okresie krótkich rządów. Przypomnijmy te najbardziej spektakularne.

„Walka z układem”, to walka rzekomo z przekrętami. Zasłynęło w tej mierze powołane przez Sejm, z inicjatywy Mariusza Kamińskiego, Centralne Biuro Antykorupcyjne. Tu działał „pod przykryciem” słynny agent, Tomek.

Od strzału z pistoletu zginęła była śląska posłanka SLD, Barbara Blida, po „najeździe” na dom państwa Blidów w Siemianowicach prokuratury, ABW i policji. Ministrem sprawiedliwości był wówczas pan Zbigniew Ziobro. Za jego zgodą chłopcy i dziewczyna buszowali w prywatnym, rodzinnym domu posłanki z Siemianowic. Za jego wiedzą wszystko w sprawiedliwości w Polsce się wówczas działo… – Posłanka zginęła 25 kwietnia 2007 roku. – Tak walczono z układem. W trakcie rządów PiS, karierę złamano wielu ludziom, niesłusznie ich oskarżając o czyny, których nie popełnili.

Dziennikarze Gazety Wyborczej (19 czerwca 2010 roku), Agnieszka Kublik i Wojciech Czuchnowski, w śledztwie popełniono bardzo wiele uchybień, świadomych, a więc przestępczych. Nie zabezpieczono dowodów…

Pisali autorzy:

„Agentka ABW, która była przy tragicznej śmierci Barbary Blidy, umyła dłonie, zanim zabezpieczono na nich ślady prochu. Może więc nigdy nie dowiemy się, czy Blida popełniła samobójstwo, czy też zginęła od przypadkowego strzału w wyniku szamotaniny…”

Autorzy powołują się na raport prokuratora Donata Paliszewskiego, który rozprawia się z wynikami przeprowadzonego oficjalnego śledztwa. Czytając drobiazgową relację dwojga cenionych dziennikarzy, czytelnik nabiera przekonania o matactwie. Do tej pory nie ukazano pełnej prawdy; rodzina Blidów czeka na nią od lat…

(Minister budownictwa Barbarę Blidę znałem osobiście tak jak dziesiątki dziennikarzy, uczestniczących w jej konferencjach, krajowych i zagranicznych, np. w Lipsku. Była osobą wybitnie odpowiedzialną, lubianą przez dziennikarzy! To nie była osoba przywieziona do Urzędu Mieszkalnictwa w teczce. Przyszła do urzędu prosto z placu budowy).

*

Przede wszystkim formacja PiS bezpardonową walkę wydała ludziom nauki – czystkę chciano przeprowadzić wśród kadry naukowej, wykładowców wyższych uczelni. Formacja pisowska na podstawie – i z pomocą teczek osobowych sporządzonych przez służby specjalne PRL – a zgromadzonych w Instytucie Pamięci Narodowej nakazała przeprowadzić LUSTRACJĘ. Lustrację – rozpoczęła na szczęście – nie skończyła. Bo złamano postanowienia konstytucji. Jakie upokorzenia przeżyły wówczas kadry uczelniane, wiedzą sami zainteresowani, i pracujący wówczas w wyższych uczelniach.

*

Redaktora Bronisława Wildsteina IPN zaopatrzył w spis nazwisk ludzi rzekomo współpracujących ze służbami specjalnymi PRL. Redaktor BW aktywnie włączył się, udostępniając w internecie wyniesione spisy. Przy okazji pomieszano współpracujących bądź rzekomo współpracujących, a także kadrowych oficerów, ujawniając nazwiska. Za tym poszły decyzje wydalenia tych ludzi z pracy.

Ile też podłości wyzwolono w ludzkich działaniach. Wśród wielu, znany jest przypadek dobrze zapowiadającego się młodego doktora z katowickiej uczelni, który brutalnie oskarżał pracownika akademickiego o współpracę z organami służb specjalnych, Polski Ludowej. – „Nagrodę” uzyskał od prezesa – został parlamentarzystą, a gdy kadencja minęła, europarlamentarzystą! Tak nagradzał prezes…

Ale też i kopał – po nieudanym starcie na prezydenta Polski w 2010 roku, po tragicznej śmierci brata-bliźniaka, Lecha i 97 jego współpasażerów na lotnisku w Smoleńsku, rozprawił się z całym swoim dworem, którzy prezesowi służyli wiernie aż do utraty własnego honoru – wszyscy zostali relegowani z kręgu działania szefa partii. Rozstali się z partią.

Za to ujawnił się – wybitnie czynnie – Antoni Macierewicz, jako specjalista od zamachów na statki powietrzne. Po tym dramacie narodowym wywołał skandal, oskarżając komisję badającą przyczyny wypadku za ukrywanie śledztwa, powołał własną o składzie międzynarodowym składającym się przeważnie z amatorów, choć ludzi zacnych, ale mocno podporządkowanych mentalnie przez Antoniego Macierewicza.

To, co robi PiS, to rozbijanie jedności Polaków. Przykładów na to można przytoczyć dziesiątki. Oto najbardziej wymowny. Na polach bitwy w Ossowie w 1920 roku, która to przesadziła o zwycięstwie Polaków nad bolszewikami, w sanktuarium pamięci, gdzie znajdują się cmentarze Polaków i groby Rosjan, PiS utworzył tak zwaną „Dolinkę Smoleńską” umieszczając tam pomniki „poległych” w Smoleńsku. Pierwszy pomnik pojawił się Lecha Kaczyńskiego. Dziś jest już 8 monumentów! Piszę o tym ze zgrozą, bowiem w nomenklaturze pisowskiej ludzie, którzy zginęli w katastrofie lotniczej, to „p o l e g l i”!
Polec można tylko w boju! Za ojczyznę! Na Polu Chwały...

*

Ta formacja kocha władzę, wielbi ją… Wyposzczona przewodzenia narodowi, bo od 2008 roku odstawiona na bocznicę, zrobi wszystko, aby tylko zdobyć upragnione przywództwo nad narodem. A naród dopuści ich do władztwa nad nim… Zapomniał.

*

Na tych łamach pisałem niedawno o ludziach rozsiewających nienawiść. W poprzednim tekście pt. „Toksyczni przed kamerami” nie opublikowałem żadnego nazwiska tych właśnie „toksycznych”, rozsiewających jad nienawiści do inaczej myślących. Do innej opcji politycznej. Rozsiewających kłamstwa. Dziś mi przyjdzie powołać i ujawnić pierwszą personę. To pani Beata Szydło, kandydatka PiS na premiera! Na razie jeździ po kraju, lekką ręką rozdaje pieniądze. Wszystkim. Rodzicom za dzieci – obecne i przyszłe.

*

Jej ataki na premier polskiego rządu, panią Ewę Kopacz wykraczają nie tylko przeciwko dobrym obyczajom, ale nawet logice walki politycznej. Te ciągłe pohukiwania, aby pani premier zajęła się rozwiązywaniem problemów narodu polskiego, i przestała jeździć po Polsce, „przestała zaglądać ludziom do misek” są nie tylko głupie, wręcz prymitywne. Jeśli sądzi, że w ten sposób zdobędzie kilka procent głosów może bardzo się rozczarować… A ponadto te ciągłe przyśpiewki „Polska w ruinie” przypominają przeszłość pisowską.

Oby, zrozumiał naród przed szkodą. Bo to, co robi pani Beata Szydło, to podręcznikowe przykłady propagandy wojennej. Prowadzonej tu i teraz.

Przyjdzie mi do tematu powrócić, niebawem. Bo propaganda wojenna, to osobny rozdział działań psychologicznych, kierowanych przeciw siłom i ludności przeciwnika.

Henryk Zagańczyk

PS. 8 września 2015 roku, Jarosław Kaczyński, na XXV Forum Ekonomicznym w Krynicy, został powołany przez Jacka Karnowskiego na Człowieka Roku! Hańba!

HZ

Facebooktwittergoogle_plusmail