SŁOWO I WOJNA PROPAGANDOWA 5

10 listopada 2016 | 20:12

Denis Sefton Delmer

Denis Sefton Delmer

Niezwykle bogobojny doktor prawa Uniwersytetu Jagielońskiego – „i prezydent wszystkich Polaków” – wreszcie znalazł sobie zajęcie: podróże po kraju. I od czasu do czasu zagraniczne. Te niedalekie od Krakowskiego Przedmieścia, na przykład do Otwocka na Mazowszu, niedaleko Warszawy. Właśnie w Otwocku miał spotkanie ze swojakami. Przed nimi właśnie „zaintonował” pieśń patriotyczno-religijną, przez lata błagania Polaków do Boga o wolną ojczyznę. Według słów pana prezydenta odpowiedni fragment wykonaniu opozycji powinien brzmieć: Ojczyznę dojną racz nam wrócić Panie!… Prymitywna kpina, przy aprobacie książąt Kościoła katolickiego.

Pan doktor pouczał też swoich, dodając im otuchy (zobacz): – Jesteśmy ludźmi inteligentnymi, jesteśmy ludźmi dumnymi z naszej ojczyzny. Jesteśmy ludźmi rozumiejącymi procesy polityczne. Jesteśmy ludźmi, którzy rozumieją, co to znaczy, że nasze państwo jest wykorzystywane, a my jesteśmy traktowani jak ludzie drugiej kategorii.

A ja się wstydzę za te słowa „prezydenta wszystkich Polaków”…

W odpowiedzi na słowa pana doktora Dudy „o dojnej ojczyźnie” można zilustrować przypadkiem pani Beaty Gosiewskiej, która za śmierć męża domaga się dalszego odszkodowania – o czym pisała i pisze prasa. Eurodeputowana PiS domaga się kwoty 5 mln zł.

Inna pisowska pani, intelektualistka dawała ludowi, w innym kręgu, wykładnię jak rozumieć rolę Sądu Najwyższego: „Dzisiejsze stanowisko Sądu Najwyższego odbieram jednoznacznie. Jest to dalsze szerzenie się anarchii w naszym kraju. Tak naprawdę zebrał się zespół kolesi (podkreślenie HZ), którzy bronią status quo poprzedniej władzy” – stwierdziła w Sejmie Rzeczypospolitej, posłanka Beata Mazurek, rzeczniczka klubu PiS. Był to komentarz do uchwały Zgromadzenia Ogólnego Sądu Najwyższego, że będzie uznawać wyroki Trybunału Konstytucyjnego.

*

– Niektóre media od wielu lat uprawiają czarną propagandę wobec Kaczyńskiego – odpaliła też pani Beata Mazurek, rzeczniczka PiS: „wy się zastanówcie, co piszecie i co- mówicie… Puknijcie się wszyscy w głowę”. Piękne słownictwo…
Chcę przypomnieć tu posłance, pani Beacie Mazurek, albo dopowiedzieć: czym jest „czarna propaganda”…

*

Kiedy w czasie II wojny, dziennikarz, Denis Sefton Delmer, Australijczyk, urodzony w Berlinie, tworzył propagandowe brytyjskie radio, skierowane przeciw hitlerowskim Niemcom przyjął zasadę, że będzie ono pracowało w głębokim ukryciu. Że do Niemców będą przemawiali prawdziwi Niemcy, w czystym języku niemieckim i będą opierali się na danych uzyskanych od jeńców wojennych, ze źródeł wywiadowczych, a nawet z niemieckiej prasy bieżącej. Tak by odbiorcy przypisywali te głosy opozycji, grupom walczących Niemców przeciw faszyzmowi. Tak powstało pierwsze radio kierowane przez Denisa Seftona Delmera: Gustav Siegfried Eins. Czyli „Tu Mówi Szef”.

„Szef” w eterze zaistniał wieczorem 23 maja 1941 roku. Jak napisał sam Sefton Delmer w książce wydanej w 1962 roku w języku niemieckim Die Deutschen und ich (Niemcy i ja) była to niezgrabnie sklecona audycja. I łatwa do zdemaskowania, bowiem ów szef to miał być niemiecki generał, stary junkier. Miał on stać na czele komórki antyfaszystowskiej. Szef wychwalał fuehrera, twierdząc jednocześnie, że za całe zło ponoszą winę te świnie, które otaczają wodza. W W. Brytanii książka kazała się pod tytułem „Black Boomerang”.

Gustav Siegfried Eins był odpowiedzią na coraz bardziej zmasowaną hitlerowską propagandę radiową skierowaną na Wyspy Brytyjskie. Niemieckim radiem kierował Brytyjczyk – renegat William Joys, któremu londyńczycy nadali złośliwe miano Lorda Hau Hau. Po wojnie William Joys został ujęty i skazany na karę śmierci…

Zaś Denis Sefton Delmer napisał dla Brytyjczyków wspomnienia pt. „Black Boomerang” i „Trail Sinister”, a także w języku niemieckim – „Die Deutschen und ich” – „Niemcy i ja”.

Warto tu dodać, iż wybuch II wojny światowej zastał korespondenta Denisa Seftona Delmera w… Warszawie. Obsługiwał on prasę anglojęzyczną w teksty mówiące o ataku hitlerowców na Polskę. Ewakuując się z Polski, przez kilka dni ostatnie korespondencje o walkach w Warszawie nadawał z Budapesztu.

*

PS Pani Beacie Mazurek ku przestrodze: jeśli nie zna się dogłębnie jakiegoś terminu, np. „czarna propaganda”, lepiej nie używać go: bo zawsze znajdzie się jakaś zrzęda, która wie. To tak „po dobroci…”

Henryk Kazimierz Zagańczyk

Facebooktwittergoogle_plusmail