Uspokójcie się!

1 czerwca 2015 | 12:10

Argye

Ludzie, uspokójcie się! Weźcie coś na uspokojenie!- chciałoby się krzyknąć…
Od wielu dni temperatura życia społecznego, komentarzy jest wysoka i ciągle rośnie. Do jakiej temperatury dojdzie, jaką temperaturę jesteśmy w stanie wytrzymać przed ugotowaniem? Zobaczymy! Czy ktoś się jednak nad tym zastanawia, szczególnie w mediach?

Jestem po lekturze tygodników, stron internetowych i oglądaniu komentarzy telewizyjnych na różnych stacjach. Oczywiście nie wszystko widziałam, ale faktem jest, że staram się czytać od prawa do lewa. I co widzę? Histeria!! Jedno wielkie morze histerii! Jak tak dalej pójdzie, to albo wyłączę prąd, wszystkie gazety spalę i ….ocaleję, dołączając do prawie połowy elektoratu, który ma wszystko w Polsce w nosie i nie poszedł do wyborów, albo….umrę z depresji, nerwów i wysokiego ciśnienia. Trzeba się ratować!

Ocean nienawiści, jaki leje się zewsząd (od prawa do lewa) po wyborach prezydenckich, pokazuje, że demokracja jest dla nas, Polaków, tylko pustym słowem powiewającym na sztandarach wolności. Pragnę wszystkim przypomnieć, że już taka nienawiść rozlała się w Polsce odnowionej po zaborach w grudniu 1922 roku. Mocna analogia? Tak, mocna, ale trzeba uważać, bo trudno zatrzymać dzielnych Polaków w ich zapalczywości. I tych z prawa i tych z bardziej centrum. Polacy z lewa siedzą cicho i czekają…nie wiadomo, na co.

W życiu jest jednak tak, że ani to ładne nie jest takie ładne, jak się wydaje, ani to brzydkie lub złe nie jest takie wstrętne. Dlaczego zatem wiele osób, niezadowolonych z wyniku wyborów nie umie się pogodzić z wynikiem i deprecjonuje prezydenta elekta? Dlaczego? Czy kwestionuje prawidłowość przeprowadzenia wyborów? Nie słyszę takich głosów, więc nie o to chodzi. Wygrał nie ten, co chcieli? Tak?

Przydałaby się odrobina pokory i to wszystkim, nie tylko tym, co przegrali. Oni chcąc zwyciężyć, powinni byli lepiej walczyć. Trzeba było odpowiednio wcześniej posłuchać, co mówią zwykli Polacy między sobą, pojechać w prawdziwy teren, a nie siedzieć po restauracjach i jeść wykwintne dania, naśmiewając się z głupoty elektoratu.

Trzeba było odpowiednio wcześniej spuścić z siebie trochę powietrza, trochę wody sodowej i przypomnieć sobie skąd się, kto wywodzi, gdzie się urodził, jak żył w okresie, gdy nie biegał po Sejmie lub innych ważnych miejscach w Polsce i w świecie. Trzeba było odmierzać czas przedwyborczy na znacznie tańszych zegarkach! Może wtedy wynik wyborczy byłby satysfakcjonujący.

Dlaczego wiele osób nie daje prawa sobie i innym Polakom do nadziei, do myślenia, że jesteśmy zaledwie po wyborach, a nie po Armagedonie?

Naprawdę, marny to kraj, marne państwo, marni obywatele, jeśli boją się wpływu dwóch ludzi: tego w pierwszym szeregu i tego stojącego mu za plecami. Marna to demokracja i tym trzeba się zająć od dziś, od zaraz, a nie straszeniem ludzi, którym i tak jest ciężko, na co dzień.

Jolanta Czartoryska

Facebooktwittergoogle_plusmail