Władza, prasa i dziennikarze – przed i po Okrągłym Stole

10 lutego 2019 | 17:31

Temat: władza, prasa i dziennikarze – przed i po Okrągłym Stole nie został jeszcze dostatecznie opisany. Osobno, każdy z elementów tej triady, lepiej lub gorzej, był wielekroć podejmowany w mediach i publicznych dyskusjach. Całościowo chyba nigdy, nie znalazłem dogłębnej literatury na tak postawiony problem. A przecież jeszcze w drugiej połowie lat osiemdziesiątych układ władza – prasa – dziennikarze stanowił nadal jedność, i to bez względu na barwy i odcienia polityczno-ideowe pod jakimi już występowały wymienione tu człony. Władza, dysponująca prasą, nie mogła w pełni sprawować swych funkcji bez tych, którzy zapisywali stronice kontrolowanych przez nią gazet i czasopism. Czyli dziennikarzy. Symbioza ambiwalentna.

Jaką zatem była ówczesna władza tuż przed oddaniem steru rządów – bo tak należy interpretować ustalenia okrągłostołowe? A prasa? Czyja była przedtem, w czyje władanie przeszła po obradach? Kim byli wreszcie tamci dziennikarze? Jak zatem układały się wzajemne stosunki między tymi, często wykluczającymi się, elementami układanki: władza – prasa – dziennikarze? A przecież te trzy zespoły odgrywały zasadniczą rolę w życiu kraju. Uzupełniały się, bowiem były w stanie podporządkowania, ale zarazem – dziennikarze i prasa – do władzy odnosili się z wyczuwalnym dystansem. Przede wszystkim do jej często niczym nie uzasadnionych zakazów i nakazów adresowanych do mass mediów. Przecież każdy ówczesny redaktor, któremu przyszło tworzyć pismo był uczulony na zapisy cenzorskie, których nie pojmował z logicznego punktu widzenia, i nie przyjmował – wraz z zespołem – do wiadomości, ale wykonywał. Swoiste rozdwojenie jaźni. Tymczasem na biurko cenzora polecenia (zapisy) spływały wprost z wydziału prasy Komitetu Centralnego PZPR. On je wcielał w życie redakcyjne.

Co kryło się wówczas pod potocznym pojęciem „władza”, abstrahując od wieloznaczności terminu? – Władzą, jeszcze wtedy w powszechnym rozumieniu, była Polska Zjednoczona Partia Robotnicza. W artykule 3 konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej z 1952 roku (z uwzględnieniem licznych zmian; ostatnia z 1988 roku) organizacja ta umocowana była jako „przewodnia siła polityczna społeczeństwa w budowie socjalizmu” 1/.

Zaś termin „prasa” zgodnie z artykułem 7 ustawy z 26 stycznia 1984 roku Prawo prasowe, to ogół środków „masowego przekazywania”. Artykuł ten w dalszym ciągu doprecyzowuje: „Prasa obejmuje również zespoły ludzi i poszczególne osoby zajmujące się działalnością dziennikarską” 2/. W ówczesnych warunkach ustrojowych, to pełna synergia trzech jednostek, sił: władzy, prasy i dziennikarzy! Synergia z mocy prawa.

Swoje spostrzeżenia na temat tego układu, wzajemnych relacji i wzajemnego uzależnienia opieram na analizie wybranych dokumentów powstałych w gmachach PZPR, Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej Prasa – Książka – Ruch, a nadto własnych notatek sporządzanych na gorąco przez lata pracy dziennikarskiej, w czasie uczestniczenia w briefingach prasowych organizowanych przez różne struktury partyjno – państwowe, w sympozjach, konferencjach krajowych i międzynarodowych z zakresu mediów i propagandy. To co poniżej, to jedynie szkic do gruntownego opracowania.
Partia

Aby przybliżyć współczesnemu człowiekowi obraz przeobrażeń dokonujących się w tej politycznej formacji, w partii, przed i po Okrągłym Stole, należy wziąć pod uwagę trzy ważne czynniki zaistniałe wcześniej, a które były swoistym katalizatorem przemian dokonujących się w zbiorowym „myśleniu” Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, władzy.

1.Pierwszy czynnik, to narastające zrozumienie – w latach osiemdziesiątych – w głównych gremiach partyjnych, a właściwiej: w środowisku rządzącej elity partyjnej, konieczności przeprowadzenia pilnych i gruntownych reform społeczno-ustrojowych w Polsce. I to bez względu na pomrukiwania partyjnych ortodoksów, bezrefleksyjnie wiernych dogmatom brodatych i wąsatych klasyków; doktrynie zaprzeszłej. To, że partyjna elita, wspierana przez liczne grono ludzi odrzucających już owe niewzruszone prawdy, mogła wysuwać śmielsze projekty społeczne i gospodarcze należy uznać za sukces lat osiemdziesiątych. A świadczą o tym liczne dokumenty partyjne wypracowane w trakcie zjazdów partyjnych – począwszy od przebiegającego w atmosferze prawdziwie demokratycznej IX nadzwyczajnego zjazdu w 1981 roku, a skończywszy na XI zjeździe PZPR (ostatniego) w 1990, kolejnych posiedzeń plenarnych Komitetu Centralnego partii oraz konferencji ideologicznych, odbywających się między zjazdami. O konieczności zmian świadczą też liczne wypowiedzi generała Wojciecha Jaruzelskiego, sprawującego najwyższe funkcje w państwie, i ludzi z nim związanych, zarówno te głoszone oficjalne, jak i te głoszone w trakcie spotkań wewnątrzpartyjnych, mało nagłośnianych.

Analityk, który nie bierze tych zjawisk pod uwagę w swoich rozważaniach, nie powinien głosić otwarcie swoich poglądów: bo przekłamują epokę.

Wielką rolę w przemianach demokratyzacyjnych (aby nie było nieporozumień: mówiąc o czynnikach wpływających na proces demokratyzacji życia w Polsce, tu skupiam się tylko na sferze partyjnej), dokonujących się w latach osiemdziesiątych odegrały środowiska intelektualne, i to nie te będące w ostrej opozycji do władzy, ale przede wszystkim naukowcy związani na różne sposoby z partią, uczestniczący w licznych wówczas gremiach opiniodawczych. To w tych gronach, w gorących, często bardzo ostrych dyskusjach rodziły się idee; urzędnicy partyjni jedynie odnotowywali je, a na tym tworzywie wypracowywano podstawy do decyzji władz naczelnych. Zewnętrzna, poza partyjna, opozycja twórcza była natomiast swego rodzaju katalizatorem przyspieszającym procesy myślenia wewnątrz partii.

Prace intelektualistów partyjnych, niestety, nie były znane ogółowi Polaków, a to przecież oni – powtarzam to z naciskiem – analizowali sytuację w kraju i w świecie. Ich opracowania, wystąpienia w zespołach twórczych, na przykład w Komisji Ideologicznej w KC PZPR, wymuszały konkretne decyzje. Ich głosy stymulowały do przewartościowania np. ówczesnych stosunków między krajami RWPG a Wspólnotą Europejską. Zaś ich poglądy na problemy przestrzegania praw obywatelskich powodowały zmiany w przepisach prawnych. Wspierali ich dziennikarze – i to dość liczni – pracujący w tytułach prasowych szerzących wiedzę politologiczną. Nigdy przedtem nie było tylu ważnych spotkań, wymiany poglądów ludzi twórczych, co w końcówce lat osiemdziesiątych. Właściwie powinienem na świadków powołać tu nazwiska wiele osób – uczestników tych spotkań, nie upoważniony jednak przemilczę ich miana.

Warto tu dodać, iż znaczny wpływ na życie intelektualne w partii i to na początku lat osiemdziesiątych wywarły też działające wewnątrz „ruchy dysydenckie”, choć różnie i wtedy i dziś – dziś głównie przez ortodoksyjną prawicę – oceniane. Skrajna prawica – z nutką schadenfreude – mówi o nich: frakcje. A wtedy w partii istniało bowiem kilkadziesiąt różnych grup nacisku, kontestujących poczynania oficjalnych władz, wysuwających realne i utopijne żądania. Najgłośniejsze z nich to: i kontrowersyjne, i wpływowe, określane jako ortodoksyjne, Marksistowsko – Leninowskie Seminarium Partyjne (Katowickie Forum Partyjne), działające przy Szkole Partyjnej Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Katowicach pod wodzą dra Wsiewołoda Wołczewa; Zjednoczenie Patriotyczne „Grunwald”; Klub Partyjnej Inteligencji Twórczej „Warszawa ‘80” – organizacja nieformalna zbierająca się w Komitecie Warszawskim PZPR. Ten klub przyciągał na fora dyskusyjne pracowników naukowych, dziennikarzy, aktorów, inteligencję techniczną, ekonomistów. Na nieco innej płaszczyźnie – liberalnej? – stał Klub im. Karola Marksa, w którym zbierała się głównie młodzież o lewicowym spojrzeniu na świat, młodzi pracownicy nauki, dziennikarze, a nierzadko i prominentni działacze partyjni, którzy kontestowali oficjalne polityczne dogmaty. Zaś takie zjawiska, jak „struktury poziome”, powstające masowo w partii w wielu regionach kraju (najaktywniejsze w Toruniu), stały się hasłem wywoławczym nawet wśród pracowników Komitetu Centralnego. Wszystkie te ugrupowania, spowodowały to, że partia – mimo usilnych zabiegów wpływowej części ortodoksyjnego aparatu – już nigdy nie wróciła do stanu skostnienia.

Historyk opisujący ostatnie lata Polski Ludowej, w tym działania PZPR, w swych analizach jeśli nie uwzględni tych i innych dokonań – moim zdaniem – nigdy nie będzie rzetelnym badaczem, a jedynie propagandzistą określonej opcji politycznej.

2. Drugi czynnik – to nie do końca przezwyciężony w PZPR syndrom lęku przed reakcją Związku Radzieckiego na to wszystko co dzieje się w Polsce. W środowisku ludzi partyjnych – i wojskowych – szczególnie wśród starszych wiekiem, to niejednokrotnie była już trwała psychoza lęku. Jako dziennikarz i redaktor spotykałem się z tymi stanami często. Pamięć o czasach stalinowskich, o dramacie Węgier i Czechosłowacji była częstym elementem przy podejmowaniu decyzji przez ludzi na różnych stanowiskach. Głoszono dwoistość poglądów.

Z kolei wśród radzieckich dziennikarzy, politologów i naukowców, z którymi – pod koniec roku 1988 – miałem wiele spotkań, przedyskutowałem dziesiątki godzin: o pierestrojce, „białych plamach” w stosunkach rosyjsko – polskich i polsko-rosyjskich oraz o wydarzeniach w Polsce, których Rosjanie („ludzie radzieccy”) byli ciągle łaknęli, unosił się ciągle cień pozostawienia Rosjan, gdzieś w polu niemożności. Przełamywane przez nich trudności były kolosalne: wyobraźmy sobie takie np. fakty, iż z czasopism zachodnich w bibliotekach radzieckich wycinano całe stronice, te akurat na których pisano krytycznie o Związku Radzieckim!

Stąd przemiany zachodzące w samym ZSRR, w polskiej partii śledzono z wielkim zainteresowaniem. Analizowano każde wahnięcia w polityce ZSRR. Szczególnie po śmierci Leonida Breżniewa, kiedy to funkcję sekretarza generalnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego objął Jurij Andropow – krótki okres przywództwa tego polityka w środowiskach naukowych i dziennikarskich w ZSRR dobrze został odnotowany: po epoce zastoju myślowego; nastały dnie chwilowego ożywienia. Po objęciu przywództwa w partii (w latach 1984 – 1985) w Związku Radzieckim przez Konstantina Czernienkę nastał znów „czas betonu”, że posłużę się językiem tamtej epoki opisującym ludzi o poglądach ortodoksyjnych. (Ów ‘czas betonu’ odczuły również i polskie media: redakcje odnotowywały wyjątkową aktywność cenzury, zdarzały się np. przypadki wykreślania w prasie fragmentów – opublikowanej w Polsce – książki Jurija Andropowa! Cień ambasady radzieckiej przyciemniał myślenie: Oni mogą sobie pisać, my potwierdzać nie będziemy! Autentyczne stwierdzenie cenzora masakrującego blok tematyczny o zbrojeniach Zachodu i Wschodu).

Każde odważniejsze teksty opublikowane w prasie radzieckiej, przede wszystkim w czasopismach teoretycznych, społecznych i kulturalnych w polskich środowiskach partyjnych szybko zauważano. Były one bowiem swoistym barometrem nastrojów politycznych w ZSRR. (Swoje spostrzeżenia opieram na informacjach czytelników proszących wówczas o dogłębniejsze informowanie i o przedruki prasowe z czasopism rosyjskojęzycznych). Wyjątkowym zainteresowaniem cieszyła się też wśród polskiej inteligencji partyjnej praca Michaiła Gorbaczowa „Przebudowa i nowe myślenie. Dla naszego kraju i całego świata”, wydana w Polsce przez PIW w 1988 roku. Ale był to już czas „głasnosti” i „pierestrojki”.

3. Trzeci czynnik – to naciski sił zewnętrznych na ówczesnych przywódców Polski po wprowadzeniu stanu wojennego. Sankcje gospodarcze Stanów Zjednoczonych, załamanie się gospodarki krajowej, a co za tym idzie – system kartkowy w zaopatrzeniu, następnie strajki w 1988 roku, powoli wymuszały na rządzących odchodzenie od nieżyciowych w polskich warunkach kanonów „realnego socjalizmu”.

Kolejne lata osiemdziesiąte przyniosły – co muszą obiektywnie przyznać najbardziej zapalczywi krytycy – demokratyzacyjne zmiany nie tylko w partii, ale przede wszystkim w Polsce. Generał Wojciech Jaruzelski, udzielając wywiadu rosyjskim dziennikarzom Witalijowi Ignatience i Rudolfowi Borieckiemu z czasopisma „Nowe Czasy” w lipcu 1988 roku, powiedział między innymi, iż w Polsce: „W praktyce życia publicznego umacnia się zwierzchnia rola organów przedstawicielskich, w szczególności polskiego parlamentu – Sejmu. Doniosłe znaczenie miało powołanie Trybunału Konstytucyjnego i Trybunału Stanu, umocnienie roli Naczelnego Sądu Administracyjnego, przywrócenie Najwyższej Izbie Kontroli konstytucyjnej podległości Sejmowi PRL, ustanowienie instytucji Rzecznika Praw Obywatelskich…” 3/.

Dodam od siebie: W latach osiemdziesiątych uchwalono też dwa ważne akty prawne: ustawę prasową (w 1984 roku) i – wcześniej w roku 1981 – ustawę o kontroli publikacji i widowisk. Wiele ważnych kwestii omawiano – otwarcie – na posiedzeniach Rady Konsultacyjnej przy Przewodniczącym Rady Państwa, powołanej do życia w grudniu 1986 roku – pomysł stworzenia tej instytucji powstał podczas obrad X zjazdu PZPR. – W skład Rady weszło 56 członków, wybranych w założeniu spośród osób o ugruntowanym społecznym lub środowiskowym autorytecie – jak podano wówczas do wiadomości.

*

Lata osiemdziesiąte to ważny okres ścierania się poglądów wewnątrz samej partii. Można zatem powiedzieć, że partia przechodziła kurs szybkiego uczenia się demokracji, o czym zresztą świadczy choćby zapis ze spotkania – 26 czerwca 1989 roku – lektorów Komitetu Centralnego i komitetów wojewódzkich partii z członkiem Biura Politycznego KC PZPR, sekretarzem KC, profesorem Marianem Orzechowskim. Rozmowy i wypowiedzi lektorów, pytania i odpowiedzi sekretarza dotyczyły sytuacji powyborczej w partii i kraju. Była to wyjątkowo szczera, ale równie otwarta wymiana poglądów o nowej Polsce, wyłaniającej się z mgławicy niepewności. Dominował ton lęku o to, czy nie za wcześnie i za daleko poszły zmiany ustrojowe. Bowiem sytuacja zewnętrzna, mimo euforii, nie była przesądzona.

Z tego prawie trzyarkuszowego dokumentu, sporządzonego w KC, a udostępnionego redaktorom pism, warto zacytować choć niektóre fragmenty, niosące wówczas, a może i dziś, ważne stwierdzenia. Mówił sekretarz Marian Orzechowski:

 „Mamy wszyscy świadomość, nie ma co do tego żadnych wątpliwości, że wybory 4 i 18 czerwca stworzyły nowy układ sił w parlamencie i sił politycznych w kraju. Mamy świadomość, że pewna epoka historii naszego kraju skończyła się nieodwołalnie /…/.

Społeczeństwo, trzeba to sobie powiedzieć otwarcie, odmówiło nam społecznego zaufania, przynajmniej w przytłaczającej swojej części i to zaufanie ulokowało w opozycji. /…/ Otóż, dzisiaj nie ulega wątpliwości, że w Polsce nie można niczego twórczego zrobić w pojedynkę. To znaczy partia bez opozycji, a tym bardziej wbrew opozycji – i odwrotnie, opozycja bez partii i wbrew partii”. /…/

Mówiąc o klubie poselskim PZPR w nowym Sejmie, Marian Orzechowski stwierdził wręcz:

„Klub Poselski nie pozwoli po prostu na to, aby uchwałami formalnymi, uchwałami Biura Politycznego czy innego gremium określano dokładnie jak i co ma zrobić. Te czasy minęły. A jeżeli jeszcze weźmiemy pod uwagę, że Klub Poselski pokazuje całą paletę poglądów naszej partii, to jest to dla mnie jeszcze jedno świadectwo potwierdzające, że stan obecny partii, ze wszystkimi tego szczegółowymi wyznacznikami, o których mówiłem – jest nie do utrzymania”. /…/

Co prawda, profesor Orzechowski na początku swego wystąpienia zastrzegał, że jest to jego prywatne zdanie, to jednak znając realia tamtych lat, trudno do końca uwierzyć, że reprezentował tylko swoją opinię: członek Biura Politycznego, sekretarz KC! Takiej „herezji” nie odważyłby się wygłosić nawet dziś niejeden prominentny działacz współczesnej partii, szef jakiegokolwiek klubu poselskiego bez imprimatur wodza.

I jeszcze dwie opinie sekretarza KC. Profesor Marian Orzechowski mówił w dalszym ciągu:

 /…/”Partia jest głęboko podzielona i jest to widoczne gołym okiem, a my nie chcemy tylko z różnych zresztą, niezrozumiałych dla mnie i dla nas powodów, właśnie w imię tych naszych wyobrażeń o mechanicznej jedności partii, o tym mówić.

/…/Ale szczególnie istotne jest to, że przede wszystkim baza partyjna, duża część członków partii – nie ufa szeroko rozumianemu kierownictwu. A kierownictwo szeroko rozumiane, bo nie chodzi tylko o Biuro Polityczne czy Komitet Centralny – ma jakby żal do członków partii, do szerokiej bazy partyjnej, że nie rozumie jego strategii i jego taktyki” /…/ 4/

Sic transit gloria! – Wypowiedzi lektorów i zadawane przez nich pytania sekretarzowi o tym dobitnie świadczyły.

*

Historycy nasi muszą wreszcie dogłębnie odpowiedzieć na nurtujące ciągle jeszcze pytania: Jaką formacją była Polska Zjednoczona Partia Robotnicza w latach swego istnienia, począwszy od roku 1948 aż do ostatnich dni swego istnienia, do rozwiązania na XI zjeździe, 30 stycznia 1990 roku. Szczególnie to, co dotychczas się ukazywało, głównie w almanachach „dyżurnych badaczy” naszych dziejów, obraża ludzi myślących, poraża płycizną myśli. Gorzej: ich fobie przenoszone są do umysłów młodzieży, która nawet w warunkach uniwersyteckich, powiela brednie.

– Historii narodu, jako całości, nie można wydawać pod osąd polskich „czarnosecińców”. Przecież przez tę formację polityczno-ideową, jaką była Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, przewinęły się miliony Polaków. Jeszcze w 1980 roku partia liczyła 3092 tysiące osób, zaś u schyłku swego istnienia – nadal miała ponad 2 miliony członków? Historia tej formacji politycznej – w złym i dobrym okresie naszych dziejów – to lata polskiego, wspólnego losu.

Prasa

Z ugrupowaniami dysydenckimi w partii w pierwszych latach osiemdziesiątych współgrały różne pisma, wydawane zresztą w RSW Prasa – Książka – Ruch, a więc przez koncern należący w ponad 80. procentach do PZPR, takie jak np. tygodnik „Rzeczywistość” (pierwszy numer ukazał się 24 maja 1981 roku). Tygodnik był wyrazicielem idei Zjednoczenia Patriotycznego Grunwald, ale też – poprzez swoich dziennikarzy – Klubu „Warszawa ‘80”. Pismo początkowo kierowane przez Henryka Tycnera i Bolesława Borysiuka, zawieszone zostało – jak większość tytułów w stanie wojennym – w grudniu 1981 roku, wznowiono je w maju 1982 roku, ale już pod innym kierownictwem, Jerzego Pardusa.

Tygodnik, na tle prasy „ugrzecznionej” politycznie, był ostry w sformułowaniach, nie oszczędzał również „ikon” partyjnych. Rzecz oczywista, był przede wszystkim wyrazicielem idei swoich twórców. Drukując np. anonimowy list czytelnika, oskarżył członka Biura Politycznego KC PZPR, profesora Hieronima Kubiaka o współpracę z CIA 5/.

Ten list odbił się mocnym echem w prasie polskiej, wywołał dyskusję w partii, szok, i protesty m. in. tygodników „Kultura” i „Polityka” – ten ostatni tytuł nazwał działania „Rzeczywistości” metodami „gangsterskimi”. Wypowiedziała się również Centralna Komisja Kontroli Partyjnej. (Komunikat CKKP opublikowała m. in. „Trybuna Ludu” w listopadzie 1981 roku). 6/

Wiele tytułów prasowych, do stanu wojennego świetnie prosperujących, w stanie wojennym – niestety – skazano na powolne obumieranie. W głowach urzędniczych zapanował chaos. Również w ich decyzjach dotyczących mediów. Czasopisma wydawane przez RSW P-K-R, po odwieszeniu, po kilka miesięcy czekały na wyznaczenie im drukarni. Bardzo często drukarnię dawano im w innym mieście, poza miejscem, w którym znajdowała się redakcja. Tak na przykład skład i druk periodyków „Literatura na Świecie” oraz Miesięcznika Teoretyczno – Politycznego „Prezentacje” przeniesiono z Warszawy do Łodzi. Każdego miesiąca kilka osób z zespołów przemierzało trasę Warszawa – Łódź, i z powrotem. Inne tytuły – również redagowane dotychczas w Warszawie – znalazły drukarnie poza Warszawą, np. w Białymstoku. Miesięczniki miały wielomiesięczne opóźnienia. Pismom zmieniano nie tylko drukarnie, ale też kategorie, zmniejszano nakłady i objętość. Często bez konsultacji z zespołami. Nastał czas oszczędzania papieru.

Owe przenosiny czasopism do składu i druku do innych miejscowości ostatecznie można zrozumieć, gdy się weźmie pod uwagę fakt wywianowania nowymi tytułami prasowymi równie nowych województw (to jeszcze dar z epoki Edwarda Gierka). Dla takich województw, do niedawna powiatów, jak Konin, Łomża, Słupsk czy Suwałki był to ogromny awans polityczno – gospodarczo – społeczny i medialny. Bowiem w tych właśnie miastach w 1980 roku powstały tygodniki regionalne, które potem były dumą mieszkańców tych województw. Krzewiły wiedzę i kulturę, organizowały i ożywiały życie społeczne. Niektóre z nich, jak np. łomżyńskie Kontakty, wychodzą i dziś. Na te i inne tytuły w nowych województwach przeznaczono olbrzymie pieniądze z kasy RSW Książka – Prasa – Ruch w pierwszym okresie po rozruchu, im też dawano drukarniane, dla redakcji i dziennikarzy priorytety lokalowe i mieszkaniowe.

A jednak, ani partia, ani wydawcy i dziennikarze, według powszechnej opinii, nie mieli wówczas sprecyzowanych poglądów na system wydawniczy w Polsce; na środki masowego komunikowania w ogóle. W 1988 roku – według Ośrodka Badań Prasoznawczych (wówczas) RSW Prasa Książka Ruch, któremu zlecono przeprowadzenie badań prasoznawczych, zanotowano po raz pierwszy drastyczny spadek czytelnictwa gazet i czasopism z oferty RSW P – K – R. Był to skutek m.in. podniesienia ceny egzemplarzowej pism. Wyniki były bardzo złe, więc decydenci utajnili je. Pracę opublikowano w nakładzie zaledwie 180 egzemplarzy i rozesłano według specjalnego rozdzielnika.7/

Od 1987 roku przymierzano się w KC do likwidacji wielu czasopism, w tym i partyjnych. W 1988 roku koncern RSW Prasa Książka Ruch wydawał łącznie 246 tytułów, z tego aż 128 przynosiło deficyt. Te właśnie deficytowe tytuły miały być w pierwszym rzędzie zlikwidowane. Wśród przewidywanych do likwidacji znajdowały się również czasopisma
zasłużone dla kultury polskiej.

Załamywanie się oferty wydawniczej tej instytucji, spowodowało erozję wydawniczą u innych wydawców, na przykład w oficynach wydawniczych Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego i Stronnictwa Demokratycznego.

Według wykazu z 13 lutego 1990 roku – sporządzonego w Zarządzie Głównym RSW Książka – Prasa – Ruch na przełomie lat 1989 – 1990 z rynku zeszło 57 tytułów wydawanych przez ten koncern: 39 zlikwidowano – były to przeważnie miesięczniki, 18 zawieszono – to głównie tygodniki, 17 czasopism przekazano do wydawania różnym instytucjom, w tym Ministerstwu Kultury i Sztuki. Listę tę uzupełniono 26 lutego 1990 roku o dalsze czasopisma: do likwidacji przeznaczono kolejnych 10 tytułów, 7 zawieszono, 6 zagrożono zawieszeniem.

To wówczas sama partia pozbawiła się większości tytułów własnych, bowiem lista likwidowanych czasopism powstawała w Wydziale – Sekretariacie Komisji Ideologicznej KC PZPR (od 1988 roku nowa nazwa Wydziału Ideologicznego) i zatwierdzona przez władze centralne partii i Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej. Likwidacji podlegały m.in. takie czasopisma partyjne jak: „Nowe Drogi”, „Ideologia i Polityka”, „Sugestie”, „Życie Partii”, „Fakty i Komentarze” i inne. Planowano, iż „Nowe Drogi” – tytuł sztandarowy partii – odrodzi się po połączeniu z innymi, które wniosą nową jakość, na przykład „Prezentacje” miały dać wiedzę o znaczeniu międzynarodowym.

Oprócz tych tytułów do likwidacji przeznaczono też między innymi „Miesięcznik Literacki”, „Widnokręgi”, „Kontynenty”, „Poezje”, „Poznaj Świat”, „Prezentacje” i wiele innych czasopism. I to już pod koniec roku 1989. 27 lutego 1990 roku Rada Nadzorcza RSW Prasa – Książka – Ruch zatwierdziła przeobrażenia strukturalne w ramach spółdzielni. 8/

 

*

22 marca 1990 roku Sejm pospiesznie uchwalił o ustawę o likwidacji RSW Prasa Książka Ruch. Dziennikarze ostro zareagowali na postanowienia tego aktu prawnego, bowiem w odczuciu środowiska ustawa nie gwarantowała w pełni postanowień zawartych w sprawozdaniu Podzespołu do Spraw Środków Masowego Przekazu Okrągłego Stołu podpisanego rok wcześniej – 22 marca 1989 roku. A te były bardzo konkretne. Przypomnę przesłanie okrągłostołowe, bowiem miały one stanowić najważniejsze zadania dla budowy nowego ładu informacyjnego. Między innymi w dokumencie zapisano:

  1. Nowy ład informacyjny musi odzwierciedlać w społeczeństwie pluralizm, odpowiadać procesom demokratyzacji, odrzuca się wszelkie monopole w tej dziedzinie;
  2. Środki komunikacji społecznej – niezależnie od ich orientacji politycznej czy światopoglądowej – powinny przedstawiać rzetelną i możliwie pełną i obiektywną informację;
  3. Wyrażać opinie społeczne oraz opinie i propozycje wszelkich opcji politycznych i innych, biorąc także pod uwagę poglądy i postulaty nie podzielane przez daną stronę;
  4. Kontrolować władzę szerokim tego pojęcia znaczeniu;
  5. Bronić swobód obywatelskich i interesów jednostki i społeczeństwa;
  6. Sprzyjać dotrzymywaniu umów społecznych przez wszystkie strony;
  7. Ujawniać i łagodzić konflikty i napięcia społeczne;
  8. Współdziałać w dziele reform demokratycznych służących nadrzędnym wartościom Polski.

Na te ustalenia powoływałem się również pisząc artykuł o pracach podstolika do spraw mediów do miesięcznika TV Sat Magazyn w dziesiątą rocznicę tego wielkiego wydarzenia (w marcu 1999 roku). Miałem wówczas cichutką nadzieję, że ktoś podejmie temat i wywoła głębszą refleksję o stanie polskich mediów. Bez echa!

Namawiam zatem gorąco dziś moich – jeszcze! – szefów z Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego: skrzyknijmy szybko mądrych ludzi mediów, dziennikarzy i wydawców, i głośno zastanówmy się nad kondycją polskiej żurnalistyki. A ta chyba nie jest w najlepszej kondycji. Losy kolejnych ustaw o telewizji publicznej, o prasie są tego przykładem. Jeśli nie naprawimy, to przynajmniej skonstatujemy.

Ustawa o likwidacji przedsiębiorstwa RSW Książka – Prasa – Ruch, a właściwej – rozdysponowanie gigantycznego majątku koncernu (według obiegowych informacji i nie zweryfikowanych do końca przeze mnie, w chwili likwidacji majątek RSW wyceniano na 996 miliardów złotych!) – było odejściem od ducha postanowień okrągłostołowych, o czym mogą świadczyć toczące się nadal procesy, choćby ten, który prowadzi miasto stołeczne Warszawa o zwrot majątku rozdysponowanego, według prezydent Warszawy, nieprawidłowo na początku transformacji na rzecz firmy „Fundacja Prasowa Solidarności”, powołanej do życia przez Porozumienie Centrum. Wiadomo tylko, że twór ten wchłaniał wtedy kolejne instytucje, włącznie z dziennikiem „Express Wieczorny”, który po krótkiej zabawie w wydawanie został spieniężony, aż przeszedł w obce ręce, by w końcu zejść ze sceny.

Zasłużone dla rozwoju kultury tytuły prasowe przechodziły często w niepowołane ręce. Pisze o komisji likwidacyjnej Jerzy Domański (Tygodnik „Przegląd” nr 28 z 5 lipca 2009 roku), w kontekście mediów publicznych: „Premier nie miał szczęśliwej ręki do mediów już wtedy, gdy na początku lat 90. był członkiem Komisji Likwidacyjnej RSW, której nieudolne, bezmyślne i upolitycznione działania doprowadziły do ruiny wiele bardzo wartościowych tytułów. A na ich miejsce weszły głównie niemieckie, nastawione wyłącznie na zysk pisemka niskiego lotu”.

Pretensje do działań komisji likwidacyjnej powstałej do rozdysponowania majątku RSW P – K – R mają też do dziś liczni byli dziennikarze spółdzielni i pracownicy administracyjni, których pozbawiono nie tylko miejsca pracy na masową skalę bez należnych rekompensat, a które przyrzekały władze spółdzielni w trakcie licznych spotkań z kierownictwami własnych redakcji: „- Nie dopuścimy do bezrobocia w środowisku dziennikarskim…” I „- Ochronie musi podlegać zawód dziennikarski, ale nie stanowisko” – stwierdzał ufnie i dobitnie prezes Zarządu Głównego RSW PKR, Sławomir Tabkowski, 8 listopada 1989 roku na naradzie redaktorów naczelnych w Wydawnictwie „Trybuna Ludu”. Nic z tych przyrzeczeń nie zostało dotrzymanych. (Z zapisków własnych autora, HZ).

*

(Memento, to, co służy jako przestroga: Przywódcy Wielkiej Rewolucji Francuskiej wydając bezpardonową walkę propagandzie kontrrewolucyjnej, 12 sierpnia 1792 roku uchwalili dekret, który m.in. stanowił: „Zatruwacze opinii publiczne, tacy jak redaktorzy różnych dzienników kontrrewolucyjnych, zostaną aresztowani, a ich prasy, czcionki i urządzenia rozdane drukarzom – patriotom”).

Dziennikarze

Stawiam tezę, która wzbudzi zapewne liczne kontrowersje, szczególnie wśród młodych adeptów dziennikarstwa, a którzy niezbyt dobrze znają przeszłość swojej profesji, iż najbardziej pokrzywdzoną grupą społeczną w okresie transformacji – wśród wielu innych w Polsce, w tym byłych pracowników PGR! – począwszy od 1990 roku, są dziennikarze! W stanie wojennym kilkuset dziennikarzy zostało relegowanych z zawodu, bądź sami odeszli, bo nie poddali się weryfikacji, to po roku 1989 – zyskawszy wolność od cenzury w mediach – tysiące straciło pracę, jako całość zaś – zabezpieczenie w pracy.

Po likwidacji koncernu RSW Prasa – Książka – Ruch i transformacji u innych wydawców: Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego, Stronnictwa Demokratycznego i innych, tysiące dziennikarzy w całym kraju, nie licząc personelu administracyjno – technicznego poszło na bezrobocie. Bezrobotnymi dziennikarzami zajmowały się społeczne komisje zatrudnienia dziennikarzy, organizowane przy oddziałach stowarzyszeń SD RP i SDP, a której członkowie również podzielili ten sam los. – Obszernie pisałem o tych problemach do kolejnych wydań książkowych Instytutu Dziennikarstwa UW pod ogólnym tytułem „Transformacja mediów w Polsce”9/.

Dziennikarze stracili przede wszystkim coś, co im towarzyszyło od międzywojnia: instytucję układu zbiorowego pracy dziennikarzy. Z myślą o młodych adeptach sztuki dziennikarskiej, którzy często siebie nazywają dziś „media workerami” – lub trywialnie: „sprzedawcami informacji” – kilka zdań gwoli uświadomienia.

11 lutego 1938 roku, strony: Polski Związek Wydawców Dzienników i Czasopism oraz Związek Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej, zrzeszające licznych wydawców (to PZWDiC) i organizacji dziennikarskich (to ZDRP, reprezentujący kilkadziesiąt organizacji – stowarzyszeń i syndykatów), „celem uporządkowania warunków pracy w dziennikarstwie” zawarły „układ zbiorowy pracy” 10/, w którym opisano wszystkie prawa i obowiązki stron: dziennikarzy i wydawców.

Układ zbiorowy pracy dziennikarzy chronił tę grupę zawodową także w PRL, przystosowany rzecz oczywista do wymagań epoki. Stanowił zabezpieczenie na rynku pracy, ustanawiał warunki zatrudnienia, awanse, miejsce w zawodzie itp. Dokument ten podpisywali najwięksi pracodawcy dziennikarzy. Dziś dziennikarze w swej masie, zróżnicowani pod względem finansowym i zawodowym, nie potrafią zorganizować się we własnym interesie. Skłóconi organizacyjnie, dziennikarze stają się rzeczywiście tylko „sprzedawcami informacji”. Tak na marginesie dodam, iż owe organizacyjne rozdźwięki rozpoczęło się dawno temu – na nadzwyczajnym zjeździe Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w 1980 roku. Kulminacja dramatu nastąpiła w stanie wojennym. 11/

Przypisy:

  1. Konstytucja Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Uchwalona przez Sejm Ustawodawczy w dniu 22 lipca 1952 r., „Książka i Wiedza” , Warszawa 1988
  2. Dz.U. nr 89 z 2007 r., @Kancelaria Sejmu
  3. Przemówienia 1988, WOJCIECH JARUZELSKI, Wydawnictwo „Książka i Wiedza”, Warszawa 1989).
  4. ”Zapis ze spotkania Tow. M. Orzechowskiego a lektorami KC i KW 26 czerwca 1989 r.” Wydruk powielaczowy w archiwum autora – HZ
  5. Rzeczywistość nr 22/1981, Krakowiaczek CIA.
  6. (Komunikat CKKP opublikowała m.in. „Trybuna Ludu ” w numerze z 10 listopada 1981 roku).
  7. Stanisław Nowicki, „Czytelnictwo prasy w pierwszej połowie 1988 r. (skutki podwyżek cen prasy)”.
  8. Zapiski wł1/ Konstytucja Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Uchwalona przez Sejm Ustawodawczy w dniu 22 lipca 1952 r., „Książka i Wiedza” , Warszawa 1988
    2/ Dz.U. nr 89 z 2007 r., @Kancelaria Sejmu
    3//Przemówienia 1988, WOJCIECH JARUZELSKI, Wydawnictwo „Książka i Wiedza”, Warszawa 1989).
    4/ ”Zapis ze spotkania Tow. M. Orzechowskiego a lektorami KC i KW 26 czerwca 1989 r.” Wydruk powielaczowy w archiwum autora – HZ
    5/ Rzeczywistość nr 22/1981, Krakowiaczek CIA.
    6/(Komunikat CKKP opublikowała m.in. „Trybuna Ludu ” w numerze z 10 listopada 1981 roku).
    7/ Stanisław Nowicki, „Czytelnictwo prasy w pierwszej połowie 1988 r. (skutki podwyżek cen prasy)”.
    8/ Zapiski własne autora w czasie narady redaktorów naczelnych z udziałem prezesa RSW P – K – R, 8 listopada 1989 roku i w kolejnych dniach
    9/ Artykuły autora m.in. w: Transformacja prasy polskiej (1989 – 1992), Uniwersytet Warszawski Wydział Dziennikarstwa i Nauk Politycznych, Instytut Dziennikarstwa, Warszawa 1992; Dylematy transformacji prasy polskiej (1989 – 1993), Uniwersytet Warszawski Wydział Dziennikarstwa i Nauk Politycznych, Instytut Dziennikarstwa, Warszawa 1994; Pięciolecie transformacji mediów 1989 – 1994, Uniwersytet Warszawski, Wydział Dziennikarstwa i Nauk Politycznych, Instytut Dziennikarstwa, Dom Wydawniczy Elipsa, Warszawa 1995
    10/ Układ zbiorowy pracy, w: „Informator prasowy 1938/39”, Warszawa 1938 r.
    11/Przeczytaj: „Stenogram Nadzwyczajnego Zjazdu Delegatów Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich 29 -31 października 1980 r.”asne autora w czasie narady redaktorów naczelnych z udziałem prezesa RSW P – K – R, 8 listopada 1989 roku i w kolejnych dniach
  9. Artykuły autora m.in. w: Transformacja prasy polskiej (1989 – 1992), Uniwersytet Warszawski Wydział Dziennikarstwa i Nauk Politycznych, Instytut Dziennikarstwa, Warszawa 1992; Dylematy transformacji prasy polskiej (1989 – 1993), Uniwersytet Warszawski Wydział Dziennikarstwa i Nauk Politycznych, Instytut Dziennikarstwa, Warszawa 1994; Pięciolecie transformacji mediów 1989 – 1994, Uniwersytet Warszawski, Wydział Dziennikarstwa i Nauk Politycznych, Instytut Dziennikarstwa, Dom Wydawniczy Elipsa, Warszawa 1995
  10. Układ zbiorowy pracy, w: „Informator prasowy 1938/39”, Warszawa 1938 r.
  11. Przeczytaj: „Stenogram Nadzwyczajnego Zjazdu Delegatów Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich 29 -31 października 1980 r.”

*

Praca ta została wygłoszona na konferencji naukowej Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego i opublikowana w książce pod tytułem „MEDIA A ROK 1989. OBRAZ PRZEMIAN I NOWE ZJAWISKA NA RYNKU”.OPRACOWANIE NAUKOWE DR ŁUKASZ SZURMIŃSKI

Facebooktwittergoogle_plusmail