Zwycięstwo rozumu nad barbarzyństwem

10 lutego 2019 | 17:31

6 lutego 1989 roku w Warszawie rozpoczęły się obrady zgromadzenia opozycji z rządzącą wówczas Polską Zjednoczoną Partią Robotniczą oraz z jej sojusznikami. Wydarzenie to zapisało się w kartach historii jako Okrągły Stół. Wbrew pokutującemu jeszcze do dziś mniemaniu, że to był błąd opozycji, która poszła na współpracę z rządzącymi, twierdzę, znając ówczesne polityczne realia, że była to zbawcza dla Polski decyzja.

Przeciwnicy Okrągłego Stołu twierdzą jeszcze dziś, że trzeba było pójść na zbrojne zwarcie, doprowadzić do walki bratobójczej. Wołali, by — jak to później ktoś inny powiedział, zresztą w innym kontekście — dorżnąć watahę. Paradoksalne myślenie! Nie będę tego nadal komentował, chociaż jeszcze teraz znalazł się taki zuch, w dodatku doradca prezydenta RP, który nazwał opozycję „agentami”… Kiepski taki doradca!

Na szczęście, są jeszcze inni, mądrzejsi. Oto jedna z gazet, komentując wydarzenia po trzydziestu latach, napisała na okładce: „OKRĄGŁY STÓŁ DRUGI CUD NAD WISŁĄ”. Jestem realistą, nie wierzę w cuda, ale przyjmijmy i tę narrację.

*

W pierwszym „cudzie” uczestniczył mój ojciec Józef Seweryn z szablą i karabinem w zwiadzie konnym w 1920 roku.

W drugim „cudzie” brałem udział ja – nie bezpośrednio, ale jako uczestnik przemian widzianych w większej skali. W 1988 roku byłem w Moskwie i Kirgizji, w obłasti Osz, jako redaktor naczelny pisma teoretyczno-politycznego PREZENTACJE i wykładowca uniwersytecki. W czynnej dyskusji z profesorami uczelni moskiewskich i z redaktorami gazet kirgiskich dyskutowaliśmy o pierestrojce i szykujących się przemianach. Przekonywałem szacowne grono, że wydarzeń w Polsce i w całym bloku wschodnim nie da się powstrzymać, że taka jest historyczna kolej rzeczy.

Natomiast w 1989, przed polskimi wyborami 4 czerwca 1989 roku w wielu miejscowościach węgierskich wiodłem spór z tragicznie doświadczonymi w 1956 roku Węgrami. U Madziarów pamięć o krwawych wydarzeniach tamtego roku była wciąż żywa i budziła obawy o to, co nas wkrótce czeka. Czy nie dojdzie znów do przelewu krwi? Czy nie powtórzy się tamten scenariusz…?

Jedne i drugie rozmowy były wyjątkowo szczere…

Henryk Kazimierz Zagańczyk

Na zdjęciu z 1918 roku pododdział żołnierzy zwiadu odrodzonego Wojska Polskiego. W elipsie: Józef Seweryn Zagańczyk.

Facebooktwittergoogle_plusmail